Łukowskie Stowarzyszenie Rozwoju
Organizacja Pożytku Publicznego


Adres siedziby:
ul. Janiny i Antoniego Tryboniów 3a , 21-400 Łuków, Polska,
tel. mobile: +48509199705; +48603 853 438;
e-mail:lukowianin@wp.pl


  • KRS : 0000106750
  • REGON: 030881610
  • NIP: 825-191-62-49

Konto bankowe:
Bank Spółdzielczy w Łukowie
Nr 90 9204 0001 0019 1678 2000 0010


Adres Biura Stowarzyszenia:
ul. Chabrowa 6, 21-400 Łuków

FOTOGALERIA - by Podlasie24.pl - Anna Kupińska

Mowa pożegnalna wygłoszona przez Pana Arkadiusza Kasznię - ŁKS Orleta Łuków

Tomka nie da wbić w żaden szablon. Nauczyciel, pedagog, szkoleniowiec, kurator, samorządowiec. Dość by napisać niejeden życiorys. Zauważmy że wszystkie te profesje mają wspólny mianownik: służą innym ludziom, są dla dobra publicznego. A oprócz nich, albo przede wszystkim Tomek był społecznikiem. A to określnienie nie mieści się w żadnej sztampowej ankiecie personalnej - ale i Jego życie było nieszablonowe...

24 godziny na dobę pochłoniety był działaniem pro publico bono. Nie wystarczało mu kierowanie radą rodziców w szkole swoich dzieci. Zasiadanie przez 8 lat w Radzie Miasta tez nie zdołało Go zupełnie pochłonąć. Dlatego współstworzył Łukowskie Stowarzyszenie Rozwoju, przez pierwsze lata mu przewodniczył i z którym to stowarzyszeniem angażował sie w aktywizowanie osób niepełnosprawnych, organizując m.in. spartakiady dla niepełnosprawnej młodzieży.

Miał przy tym Tomek wielka pasję do sportu. 17 lat temu zaangażował się w odbudowę Łukowskiego Klubu Sportowego "Orlęta Łuków" i przez pierwsze lata był mi prawdziwym, nie-malowanym wiceprezesem, zawsze gotowym do pomocy, poświecającym swój czas i posiadane możliwości dla Łukowskiego sportu. Kilka lat później musiał samodzielnie udźwignąć ciężar prowadzenia Orląt i dźwigał go przez cztery lata, aż do ubiegłego roku - wbrew licznym przeszkodom i rzucanym pod nogi kłodom.

Wydawać by się mogło, że czas jaki Tomek bezinteresownie poświęcał innym, czynił to kosztem życia rodzinnego. Nic bardziej mylnego, ten czas Tomek rekompensował rodzinie w dwój- lub nawet trójnasób. Zawsze poświęcający sie najbliższym, opanowujący każdy domowy problem.
 
Wszyscy czujemy pustkę, ale rodzina czuje ją najpełniej. Pozostawił Tomek pogrążonych w bólu rodziców. Rodzice w sposób wyjątkowy przeżywają odejście dziecka, nawet wtedy, gdy to dziecko jest już duże i niełatwo udźwignąć na rękach.. Współczujemy  bardzo pani Izie i panu Maciejowi. 
Wyrazy głębokiego szacunku kieruję do Bożenki, żony Tomka, ktora od dnia przysięgi małżeńskiej do ostatniej chwili trwała przy Tomku na dobre i złe.
 
Osierocił Tomek troje dzieci: Maćka - którego wychował i wykształcił na najmlodze pokolenie Tryboniów-szkoleniowców. Antka - któremu tak bardzo chciał za kilka dni powinszować osiągnięcia pelnoletności.

No i najmłodsze z Tomkowych dzieci -  oczko w głowie, kwintesencję życia, imieniem Amplus. Gdy kilka lat temu Tomek postanowił rozwinąć trenowaną przez siebie drużynę Orlików w bardziej usystematyzowany, wielorocznikowy pierwszy w Łukowie i okolicy klub dziecięco-młodzieżowy - zaprzągł mnie do wymyślenia jakiejś dobrej nazwy. Wybór padł na Akadamię MŁodego Piłkarza i od tego akronim AMPLUS. Dzis, po latach stwierdzam, ze słowo Amplus tak naprawdę najbardziej opisuje samego Tomka. Amplus bowiem po łacinie znaczy tyle, co: silny, mocny, rozległy, obfity, intensywny. Dodałbym do tych słownikowych definicji jedno określenie ze współczesnej nowomowy: ogarniający. Bo taki przecież był Tomek: ogarniający wszystko, co z Amplusem było zwiazane. Amplusowi poswięcał się bezgranicznie, nawet gdy zdrowie nie pozwalało. 

Znamienne jest to, iż najświeższym celem i ambicją było zorganizowanie pierwszego Amplusowego wyjazdowego obozu sportowego.  I właśnie w poniedziałek, w ten poniedziałek ziściło się Tomkowe marzenie 50-cioro Amplusiaków wyruszyło na swój pierwszy w życiu obóz.. Wierzę, że tego dnia Tomek czuł się spełniony.

Można też powiedzieć o  Tomku że był  wieloboistą : albowiem przyszło mu w życiu stoczyć wiele bojów: o rodzinę, o dom, o pracę , o klub, o Amplusa. A mimo to zawsze stawał na głowie i dawał radę. Gdyby Pan Bóg dał ludziom cztery ręce - to Tomek miałby w nich cztery telefony i załatwiałby cztery sprawy jednocześnie.

Poznałem Tomka 30 kilka lat temu. Nasze rodziny sąsiadowały ogrodami działkowymi. I tam właśnie, za małolata kopaliśmy piłkę. Jedną drużynę stanowił Kuba (młodszy brat Tomka)  i ja, a drugą jednoosobowo Tomek. Dwóch małych na jednego dużego. I uwazaliśmy to za układ wyrównany i sprawiedliwy. Po 30 paru latach przyszło Tomkowi stoczyć swój największy, niesprawiedliwy bój dwóch na jednego: on w kontrze z chorobą będącą w sojuszu z ludzką niegodziwością . 

Widzę tu dziś wiele znajomych twarzy związanych z tymi naszymi małymi klubami sportowymi.. Wiecie, wiemy - bo ja też - jak to jest przykro, gdy po ulubionego, najzdolniejszego zawodnika przyjeżdża większy, silniejszy klub i go nam zabiera. Po cichu protestujemy, ale nie pozostaje nic innego, jak z żalem go oddać, wyprawić w szeroki świat, bo wiemy że tam bedzie mu lepiej.

Dziś jesteśmy tu, by wyprawić Ciebie Tomku w Twoją daleką drogę do nowego klubu, albowiem Prezes wszystkich prezesów postanowił powołać Cię do swojej kadry.. Może jesteś tam potrzebny by przysposobić mlode anioły do jakiegoś niebiańskiego meczu? Niebiańskie stadiony na pewno są super. Jednego Ci nie zazdroszczę - ciągle będzie Ci się czkało, bo my tu na dole ciągle będziemy Cię wspominać.

Ty żyjesz, choć zamknięte Twe powieki

bo w sercach naszych trwać będziesz na wieki.

Cześć Twojej pamięci, Przyjacielu !

1 % dla na:
Orszak Trzech Króli,
sport, dzieci i młodzieży

aktywizację seniorów 60+





DOBRE MIEJSCE DLA
SPORTU